Czy wiesz, że sportowcy pomiędzy 40. a 60. rokiem życia uprawiają seks tak samo często, jak prowadzący siedzący tryb życia 20-latkowie?

Zaczynasz. Twoje myśli odpływają w nieznane rejony. Przenosisz się w świat totalnego zapomnienia. Słyszysz, jak mocniej bije Ci serce. Czujesz swoje ciało. Dźwięk przyspieszonego oddechu zapełnia Twoją przestrzeń. I wiesz, że będzie nagroda. Kiedy jesteś u celu, zmęczenie miesza się ze szczęściem. Radość, przyjemność, spełnienie.

Co łączy wysiłek fizyczny z seksem? Bardzo dużo!

Kiedy uprawiasz sport, w Twojej głowie dochodzi do podobnych reakcji, jakie zawiązują się w najbardziej intymnych momentach w sypialni. Jest jednak coś jeszcze. Aktywność fizyczna sprawia, że życie seksualne staje się bogatsze.

To, co rodzi się w głowie.

Uprawianie sportu i miłości ma wiele wspólnego. Na pewno to, co je łączy, to reakcje, które zachodzą w naszym mózgu w wyniku tych aktywności. Zwiększone wydzielanie serotoniny i dopaminy sprawia, że ból wydaje się mniejszy, natomiast wręcz spotęgowane jest odczuwanie przyjemności. Dopamina jest uważana za hormon, który prowadzi do sypialni. To właśnie ona sprawia, że masz dobre samopoczucie, ochotę oraz motywację do życia i działania. Kiedy wprawiasz ciało w ruch − zarówno w łóżku, jak i w sali treningowej − w Twoim organizmie wzrasta adrenalina. W takich sytuacjach zapewne nie raz czujesz, że jesteś gotów do walki. Właśnie teraz nadchodzi moment, w którym możesz pokonasz swoje słabości. Szybciej bije Ci serce, a i oddech przybiera prędkości. Wydaje Ci się, że słyszysz, jak płynie krew. I tak jest! Adrenalina powoduje zwiększenie przepływu krwi w mięśniach. Wpływa to korzystnie zarówno podczas treningu, kiedy mięśnie pracują lepiej, jak i w łóżku. Dobrze ukrwione mięśnie powodują, że ciało inaczej odczuwa dotyk, a orgazm staje się bardziej intensywny i dłuższy. Kiedy już jesteś po swojej zwycięskiej walce, do akcji wchodzi serotonina. To hormon, który pomaga się uspokoić, złagodnieć i zrelaksować. Zwiększony poziom serotoniny odpowiada za spokojny sen, którego doświadczasz tak samo po seksie, jak i udanym treningu. Pozytywna energia również uwalnia się dzięki serotoninie. Myślisz sobie, że świat jest taki piękny! Tak, jest! A Ty patrzysz na niego jeszcze piękniej! I w końcu jest miejsce też na endorfiny, o których tak często mówi się w kontekście miłości i sportu. Endorfiny uwielbiają dobre samopoczucie i tylko w takim pozytywnym otoczeniu mogą się rozwijać. Podnoszą libido, zwiększają motywację, łagodzą odczuwanie bólu, unoszą kąciki ust…

Podczas aktywności fizycznej podnosi się też poziom testosteronu, który wpływa na wzrost pożądania. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Nie trzeba dodawać, co się dzieje, gdy trenuje się z ukochaną/ukochanym… Ćwicząc w parze obydwoje, Ty i Twój partner, będziecie mieć większą ochotę na seks!

A jeśli po seksie czujesz, że Twoje ciało eksploduje, to wiedz, że robisz to dobrze. Ta sama zasada tyczy się sportu. A jedno i drugie…? Sama euforia!

Tak dobrze też na zewnątrz.

Podejmując się aktywności fizycznej, nawet nie wiesz, kiedy przychodzi moment, w którym zaczynasz uważniej się sobie przyglądać. Swojej sylwetce, skórze, paznokciom i włosom. Ciekawi Cię, co ląduje na Twoim talerzu − chcesz żyć zdrowo. Wzrasta Twoja wiedza i świadomość na temat zdrowego odżywiania i pielęgnacji ciała. Szybko odczuwasz, jak rośnie Twoja forma, a ciało pięknieje. Lepiej czujesz się w swojej skórze. Nic dziwnego, że wzrasta Twoja samoocena, która pozytywnie wpływa na życie seksualne. Chcesz pokazywać swoje ciało, kochać się i czuć motyle w brzuchu!

Kondycja ma znaczenie.

To chyba oczywiste, że im lepszą masz kondycję, im więcej potrafisz z siebie wydobyć energii, tym dłużej będziesz mógł uprawiać seks. W dodatku elastyczne ciało może więcej. Jeśli jakaś pozycja wydaje Ci się mało wygodna, chociażby dlatego, że Twoje mięśnie nie mają siły na wytrwanie w niej, sytuacja ta może ulec zmianie po kilku tygodniach regularnych treningów. Nie tylko chęci, ale i kondycja wpłyną na wzbogacenie życia seksualnego, które bez wątpienia, umocni Waszą relację. Co więcej, badania potwierdzają, że regularny wysiłek obniża ryzyko impotencji.

Kochać, ćwiczyć, żyć… Po prostu warto!